One passion. One goal. Simply Premier League
Blog > Komentarze do wpisu
Jedenastka tygodnia


Bramkarz

Joe Hart – dobre plecy musi mieć Joe w Fantasy Premier League, bo jeśli obrona dwóch (niegroźnych) strzałów piłkarzy Evertonu, w meczu, w którym the Toffees średnio co kwadrans znajdowali się pod bramką City, owocuje 2 pkt. bonusowymi, to nie mamy pytań. Przecież taki David Silva na przykład zagrał duuużo słabiej od Harta, prawda? ;) Zresztą o indeksie EA Sports, który miał rzekomo zobiektywizować przyznawanie bonusów, a okazał się monstrualnym nieporozumieniem, można napisać doktorat… A tak w ogóle Joe, to pamiętaj, że jesteśmy z Tobą od początku i niezły z ciebie GK :)


Obrona

Roger Johnson – zadziwiający występ przeciw Liverpoolowi. Przy pierwszej bramce dał się wywrócić Carrollowi i najpierw długo leżał na środku pola karnego, w sobie tylko znanym celu, a potem, gdy już zdecydował się wstać, odbił niecelny strzał Adama, czym zaskoczył swojego bramkarza. Chwilę potem pozwolił dojść Suarezowi do podania od Pepe Reiny (piłka leciała 90 metrów!), a następnie został minięty zagraniem rodem ze szkolnego podwórka.

Sędziowie Peter Walton i Michael Oliver – do tej pory było nawet znośnie. Nie chwaliliśmy, by nie zapeszyć, ale w tej kolejce passa się skończyła i dwa mecze zostały wyraźnie wykręcone przez sędziów. Jakim cudem Woody ostał się na boisku po powaleniu Chicharito, a ManU nie dostał karnego, pozostanie tajemnicą Petera Waltona. W niedzielę Michael Oliver też się nie popisał. Przyznał Villi mocno wątpliwego karnego, a dwa zagrania ręką Huttona w polu karnym odpuścił. Oby limit pomyłek na jakiś czas został wyczerpany.

Phil Jones – chłopak po raz kolejny pokazał, że fura pieniędzy, wydana na niego przez Alexa Fergusona, nie pójdzie na marne. Ale wbrew temu, co napisał Wicinho w poprzednim artykule, ja uważam, że United nie kupiło „defensora na lata”. Kupili defensywnego pomocnika. I to takiego, który może kilka ciekawych rzeczy na tej pozycji dokonać. Jak tylko wykuruje się Vidić i środek obrony w końcu wróci do jakiejś równowagi, sir Alex powinien wypróbować Jonesa na środku pomocy. To jest dla niego wymarzona pozycja.


Pomoc

Jack Rodwell – mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy – to stare przysłowie wszystkich defensywnych pomocników. Przez 89 minut Jack nie odstępował Davida Silvy nawet na krok i bardzo skutecznie utrudniał mu napędzanie ataków Manchesteru City. Wystarczyła jednak jedna akcja, gdy Hiszpan nie miał Anglika na plecach, zagrał piłkę marzenie i cały plan plastrowania wziął w łeb. Naprawdę szczerze można pogratulować Rodwellowi tylko jednej rzeczy – umiejętności uniknięcia wykartkowania.

Stołki – kibice na Britannia Stadium zrobili w sobotę prawdziwą fiestę. Wspaniale oglądało się mecz, okraszony długimi fragmentami fantastycznymi, chóralnymi śpiewami. W przypadku Stoke City nie ma nic z przesady w stwierdzeniu, że publika to dwunasty zawodnik. To co dzieje się na trybunach tego stadionu, rzeczywiście pomaga zawodnikom. I ManU oddał pierwsze punkty, ale nie ma co się wstydzić, bo na pewno nie będzie ostatnią drużyną, która spadnie ze Stołka. Szczególne pozdrowienia dla grupki kibiców spod drzewa, które rośnie obok jednej z trybun. Nie widzieli nic, bo ogrodzenie było szczelne, ale w dopingu uczestniczyli jak wszyscy. To się nazywa być z drużyną na dobre i na złe.

Gareth Bale – huraganowy wiatr na lewym skrzydle znów zaczyna wiać. Drugi mecz z rzędu, gdy obrońca kryjący Garetha łapie czerwoną kartkę. Tym razem trafiło na Steve’a Gohouriego. Wcześniej Bale trafił do siatki Wigan, czym przypomniał o sobie szanownej publiczności. Bo trzeba przyznać, że trochę było cicho o jednym z bohaterów ubiegłego sezonu. Ale chyba powoli wszystko wraca do normy. I dobrze.

Jack Wilshere – miał być liderem Kanonierów; ich płucami, sercem, go-to-guy’em… Przewidywano, że uraz, jakiego się nabawił w czerwcu, nie spowoduje długiego rozbratu z futbolem i młokos szybko wróci na boisko. Nic bardziej mylnego… Rehabilitacja zaczęła się wydłużać, a terminy comeback’u przekładano. Koniec września, listopad, święta Bożego Narodzenia. Ostatnie wieści mówią o końcu… lutego!!! Żal 19-latka. OtB nie zapomina o talenciaku i życzy Jackowi rychłego powrotu do zdrowia!


Atak

Fernando Torres – choć tak naprawdę powinniśmy tu się znaleźć obaj z Wicinho. Przez tydzień przekonywaliśmy, że z United Torro zagrał dość fajny mecz, że Super Pudło to przypadek i że widzimy wielką szansę na powrót wyjątkowego gracza. Bezmyślne wejście w Gowera skończyło jego występ przeciw Swansea i zagwarantowało miesięczny odpoczynek od Premiership… A nastąpiło to niedługo po tym, jak pomyślałem, że coś mi tu pachnie hat-trickiem El Niño.

Robin van Persie – najpierw wsadził dwa gole Boltonowi, czym wlał nadzieję w skołatane serca kibiców the Gunners, ale zaraz potem wbił w te serca sztylet. Chwilę po pierwszym dobrym meczu w sezonie oświadczył, że nie będzie się spieszył z przedłużaniem kontraktu z Arsenalem. Obecna umowa obowiązuje do końca przyszłego sezonu i wiele wskazuje na to, że będziemy mieli do czynienia z casusem Nasriego. Czekają nas zatem przedłużające się w nieskończoność podchody pod rozmowy o podwyżce, które skończą się wraz z „ofertą ostatniej szansy na zarobek” od któregoś z hojniejszych klubów… To kiedy Robin wpada do City - już zimą, czy poczeka do lata? :)

Demba Ba – w ‘11’ tygodnia nie może zabraknąć faceta, który w minionej kolejce zasadził hat-tricka. Po świetnym wejściu do PL i wolnym transferze na St. James’ Park myśleliśmy, że Ba będzie etatowym napastnikiem Srok. Tymczasem Alan Pardew dopiero w dwóch ostatnich meczach dał pograć Senegalczykowi dłużej niż 70 minut… Z AV efektów jeszcze nie było, w sobotę Ba wybuchnął. Przed Toon wciąż jeszcze stosunkowo łatwy kalendarz i OtB zapowiada kolejne gole 26-latka.

H&W

wtorek, 27 września 2011, overthebar

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: wicinho, *.epsa.pl
2011/09/28 07:24:32
Jakkolwiek Johnson przy bramkowej akcji Poolu się nie popisał, to jednak przez Carrolla był ewidentnie faulowany i obowiązkiem sędziego było coś takiego odgwizdać. Całe późniejsze hocki były -jakby nie patrzeć- konsekwencją braku gwizdka...
-
Gość: M@rcin, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/10/01 14:41:10
sędzia Atkinson czyta chyba OTB i właśnie wywalił biednego Rodwella w derbach z Pool. Przyznam że nie wiem za co. Atak na piłkę, w piłkę i aktorstwo Suareza. Nawet żółci bymnie dał. Atkinson nie bedzie przez jakiś czas witany kwiatami po niebieskiej stronie Mercy i może imienneie awansuje do Waszej 11 tygodnia :)