One passion. One goal. Simply Premier League
Blog > Komentarze do wpisu
Wokół Premier League

1. Kto mistrzem?

Po sensacyjnej porażce Chelsea z Sunderlandem, wydaje się, iż na placu boju zostały już tylko dwa teamy – Liverpool i Man. City. The Reds potrzebują 7 punktów w 3 ostatnich kolejkach, aby po raz pierwszy od 1990 roku zostać mistrzem Anglii, Obywatele z kolei muszą wygrać pozostałe do zakończenia sezonu mecze (4) i liczyć na porażkę podopiecznych Brendana Rodgersa (wtedy o tytule może rozstrzygnąć różnica bramek, na razie +4 na korzyść City). Trzeci kandydat – Chelsea – musi zdobyć twierdzę Anfield, żeby w ogóle zachować nadzieje na majstra, co na dziś wydaje się mało możliwe...

2. Que pajaco!

Pięknie przedstawił się nam Jose Mourinho po meczu the Blues z Kotami... Pogratulował swoim piłkarzom (i to były zapewne jedyne szczere słowa, jakie padły z jego ust), sarkastycznie oddał cześć rywalom ("congratulations to Sunderland. It doesn't matter how, why or in which way they won, they won"), sędziemu Mike’owi Dean’owi ("I think his performance was unbelievable and I think when referees have unbelievable performances, it's fair that as managers we give them praise. So, fantastic performance. He came here with one objective. To make a fantastic performance. And he did that.") a nawet szefowi sędziów Mike’owi Riley’owi ("congratulations also to Mike Riley, the referees' boss. What they are doing through the whole season is fantastic, especially in the last couple of months, and in teams involved in the title race. Absolutely fantastic."). Co za gentleman z tego naszego Portugalczyka :)

A teraz na poważnie – myślę, że Mou, zachowując się jak skończony pajac, wygadując zacytowane bzdury, doskonale wiedział, co robi. Karny dla Sunderlandu był ewidentny („it was a stonewall penalty” – tak skomentowali sporną (?) sytuację choćby Alan Shearer, Alan Hansen czy Gary Lineker w BBC; tak przy okazji – to była pierwsza jedenastka, podyktowana przeciwko Czelskiej w tym sezonie – to dopiero jest podejrzane), Portugalczyk musiał to wi(e)dzieć; jego celem było jedynie odwrócenie uwagi od piłkarzy, a skupienie na jego – co by nie mówić – żenujących słowach. Mou potwierdził po raz kolejny, jak małym jest człowieczkiem...

3. Goodbye!

David Moyes nie jest już menedżerem Man. United (do końca kampanii zastąpi go... Ryan Giggs). Świąteczna porażka z Evetonem przelała czarę goryczy... Na podsumowanie pracy Szkota przyjdzie jeszcze czas; dziś jeszcze o niedzielnej porażce Red Devils na Goodison Park... Najbardziej w zdumienie wprawiły mnie słowa, jakie po meczu wypowiedział Szkot. Ganiąc piłkarzy za proste błędy w obronie, które doprowadziły do utraty obu goli, dodał: “We gave away two terrible goals but prior to that we passed the ball brilliantly well, kept the ball, had great control of the game.” Hello?!?! Czy ja oglądałem inny mecz?!?! Te słowa dowodzą, że facet stracił kontakt z bazą, nie ma pojęcia, o czym mówi i co robi... ManU wyglądali w niedzielę tragicznie, Tim Howard sprawdzony został tak naprawdę tylko raz (pod koniec meczu przez Wayne’a Rooney’a), poza tym był raczej biernym obserwatorem boiskowych wydarzeń... Aż żal patrzeć na degrengoladę Czerwonych Diabłów, które – jako obrońca tytułu – zajmą najniższe miejsce od 1996 roku (ostatnim teamem, który rok po zdobyciu mistrzostwa wylądował na 7. miejscu było Blackburn pod wodzą Ray’a Harforda)... Ale tych upadków klubu z OT było w tym sezonie tak wiele, że kto by je tam liczył...

4. To kto leci?

Tego nie wie nikt. Szokująca wiktoria Sunderlandu na Stamford Bridge, remis Cardiff, planowane porażki Fulham, Norwich i West Bromu jeszcze bardziej zagmatwały sytuację... Podtrzymuję swoje zdanie, iż Norwich nie wyjdzie poza posiadane obecnie 32 pkt., zatem jeden z teamów, znajdujących się obecnie w strefie spadkowej, uratuje ligowy byt. Któż to będzie? Pasjonująco zapowiada się niedzielny pojedynek Sunderlandu z Cardiff na Stadium of Light. Przegrywający zapewne podpisze na siebie wyrok. Oprócz tego meczu Fulham zagra z Hull, a the Baggies z Młotami... Jedno jest pewne – po 36 kolejce wciąż nie będziemy znali choćby jednego spadkowicza :)

5. Czy to było brakujące ogniwo?

Jak co roku przy okazji podsumowań gry Arsenalu, możemy powiedzieć, co by było gdyby... A zatem co by było, gdyby nie coroczna wiosenna zapaść the Gunners? Co by było, gdyby Arsene Wenger kupił w styczniu klasowego napastnika, po tym, jak kontuzji do końca sezonu nabawił się Theo Walcott? Co by było, gdyby nie uraz Aarona Ramsey’a? No właśnie, bo Walijczyk do momentu kontuzji (z West Hamem 26 grudnia) był w absolutnie życiowej formie, strzelał gole, asystował, rozgrywał, bronił... Był bardzo poważnym kandydatem do nagrody dla Piłkarza Sezonu (w rankingu OtB na półmetku kampanii zajął 3. miejsce), a Kanonierzy liderowali tabeli. Co było dalej – wiemy. Dopiero w ostatnich tygodniach pomocnik wrócił na boisko, a że nie zgubił formy, pokazał choćby w niedzielę w Hull... Bramka, dwie asysty, nagroda dla Gracza Meczu – nieźle, jak na pierwsze ligowe 90’ od 23 grudnia... Korzystny kalendarz, jaki do końca rozgrywek mają Kanonierzy, każe oczekiwać kolejnych popisów w wykonaniu 23-latka. Ja już nie mogę się ich doczekać!

Wicinho

wtorek, 22 kwietnia 2014, overthebar

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: